sobota, 7 lutego 2015

1.12. Pakt Krwi

   

Płomień pochodni, który wcześniej przerażał Mionów swoją wielkością, powoli przygasał. Cała jaskinia niemal opustoszała, a mrok zaczął opanowywać każdy jej milimetr. Jedynie kilka ostatnich świec broniło ołtarza przed pochłonięciem przez ciemność. Na środku jego stała Dahlia, która jako jedyna nie poszła żegnać Gedrona. Stała przed ścianą skalną i patrzyła na runy. Nawet one zdawały się być już jej posłuszne. Gdy miała zaledwie dziesięć lat, przychodziła do jaskini razem z siostrą i przyglądała się tym symbolom. Chciała odkryć ich tajemnicę, dowiedzieć, co kryją w sobie. Nawet bała się ich. A teraz? Teraz bała się tego, co nadejdzie. Wiedziała przed kim musi bronić swój lud. 
    Westchnęła, kiedy usłyszała ciche kroki za sobą. 
   - Oczekiwałam na twoje dzisiejsze przybycie - powiedziała, odwracając się. - Witaj, Entylonio. 
   Po chwili z mroku wyłoniła się młoda kobieta. Czarne jak smoła włosy odbijały blask świec i pochodni, a ostre rysy bladej twarzy nadawały jej jeszcze upiorniejszy wygląd.  Szara suknia, która kolorem była niemal taka sama jak oczy kobiety wyraźnie opinała jej zaokrąglony brzuch. 
   Entylonia uśmiechnęła się. 
  - Jakbym mogła zapomnieć o tak ważnej uroczystości dla ciebie? Dla nas?  - spytała.
  Dahlia zmierzyła ją wzrokiem, zatrzymując się dłużej na  brzuchu siostry. 
   - Widzę, iż twoje dziecko przywita nas wkrótce - powiedziała z odrazą w głosie. - Ciekawa jestem jego przeznaczenia. 
   - Czas jego nadejścia  zbliża się - odparła Entylonia spokojnie. - Przeznaczeniem dziecka jest natomiast rządzić z matką swoją. 
   - Życzę ci siostro, aby Duch przebaczył ci i dał czego zapragniesz. Jednak nie widzę tego, czym rządzić zamierzasz. 
   - Masz to u swoich stóp, Dahlio - warknęła Entylonia. - Pytasz mnie jeszcze, że tego nie widzisz? 
   - Mnie to jest dane, nie tobie. 
   Wzrok Entylonii pociemniał.
   - Mnie to odebrano - powiedziała. - Pozbawiono szansy. 
   - Ojciec nie wygnał cię dlatego, że zadałaś się z jakimś chłopstwem - rzekła Dahlia, domyślając się, co miała na myśli siostra. - Dobrze wiedziałaś, że nie mogłyśmy przejąć obie władzy, a Gedron musiał zdecydować, którą wybrać. Twoje  dziecko było tylko pretekstem, by wybrać mnie. Pogódź się z przegraną, tak jak Mionowie pogodzili się potrzebą zostawienia tych ziem. 
   - Szkoda, że obarczono ich kolejnym problemem i stratą. Wystarczająco się nacierpieli ze strony Celtów. Gedron źle postąpił. - Entylonia uśmiechnęła się. - Cóż, trochę to bezsensu, że skłamał o mnie. Czyż nie? 
   - Na tyle cię miłował, aby nie wydać ciebie na całkowite zhańbienie. Wszelkie kłamstwo jest już lepsze od tego co ty zrobiłaś. - Usta Dahli zadrżały z gniewu. - Proszę, abyś opuściła Inisheer, zanim spotka cię kara ze strony Mionów i mojej. 
   - Jeżeli się nie mylę cały nasz lud pali ciało naszego kłamliwego ojca. Żegnają go jako wielkiego przywódcę i wzorowego Miona. Te jego czary i  wielkie przemówienia, które potrafiły poruszyć do walki setki serc śmiertelników.... - Entylonia roześmiała się sucho i weszła po schodkach na wielki ołtarz. - Zawsze mnie bawiły. Zakończył swój długi żywot niezbyt wspaniale, a mógł żyć dłużej.Oddał całą swoją moc, swój najcenniejszy skarb, na rzecz Dziecka Stylionu, umierając w jakieś marnej jaskini. Poświęcił się dla dobra swojego ludu, rodu. Nie wiedział, jakim błędem będzie danie go tobie. 
   Zatrzymała się tuż przed Dahlią. 
   - Ja ten błąd częściowo naprawię - wyszeptała, patrząc w oczy siostrze.
   Zimne ostrze wbiło się w brzuch Dahlii, na co ta otwarła usta. Spojrzała na Entylonię zdziwionym wzrokiem, próbując coś wykrztusić. Czarnowłosa uśmiechnęła się na ten widok. 
  - Gedron, nasz kochany staruch, popełnił błąd tworząc drugi sztylet i pozostawiając go w swoim domostwie - powiedziała Entylonia, przytrzymując ciało siostry w pionie. 
   - Ty... - zaczęła władczyni Mionów, ale resztę zdania zalała fala krwi. 
   - Póki nie spłonie ostatnia cząsteczka naszego ojca nie umrzesz w tym obrządku - wyszeptała Entylonia do ucha siostry. - Jesteś bezsilna, Dahlio. Nie możesz mnie wygnać, ukarać czy zniszczyć. Jesteś  równie śmiertelna, co ja. Jeszcze. Już wkrótce ty i ja staniemy się najsilniejszymi ludźmi na świecie. W nowym świecie. Krąg dzięki twojej krwi znów się dopełni. 
  Entylonia pocałowała siostrę w policzek i wyciągnęła ostrze. Dahlia upadła na podłogę, dławiąc się krwią, a na jej białej sukni szkarłatna plama zaczęła się coraz bardziej rozrastać. Entylonia natomiast zadrasnęła się sztyletem w wnętrze prawej dłoni i ścisnęła ją w pięść tak mocno, że po chwili zaczęła skapywać na posadzkę ołtarza nowa, jasnoczerwona krew.  
   - Odbieram to co moje, siostro - powiedziała. - I choćbym miała toczyć z tobą wieczną wojnę, nie poddam się. Nie tylko ja byłam przeciwna ojcu i jego wiary w przyszłość Mionów. Stworzę własny ród. 
   Dahlia krzyknęła z bólu, a całą jaskinię znów zalało światło pochodni. Krąg zapłonął białym ogniem, a Entylonia upadła na kolana obok Dahlii. 
   - Beid an domhann aguso an chumh u bhain lain dom. 
  Głos  Entylonii zagłuszył jedynie krzyk Dahlii, która zaczęła zwijać się z bólu. Ból jaki odczuwała był nie do opisania. Czuła, jakby jej ciało płonęło żywcem, a rana po pchnięciu sztyletem sypana była solą. Ledwie słyszała ciche mówienie Entylonii, która powtarzała staro-irlandzkie  zaklęcie jak mantrę. 
   Nagle wszystko ustało. Ciało Dahlii znieruchomiało. Pochodnie zgasły, pogrążając Entylonię w ciemności,  która oczekiwała. 
   Jednak nie stało się nic. Nic, prócz tego, że dziecko w jej łonie zaczęło się poruszać, powodując otępiający ból. Czuła, jak odeszły jej wody. 
  Osunęła się na ziemię i ostatnie co zobaczyła to zamglony wzrok Dahlii, która leżała tuż obok niej. 



     - Usiądź, Nathanielu.
    Cromwell wskazał zachęcającym gestem na fotel przed swoim biurkiem. Znajdowali się w jego gabinecie, miejscu, gdzie on sprawował pełną władzę. Cały pokój był dokładnie tak samo urządzony jak wszystkie inne pomieszczenia na terenie Agory. Wszystko wyłożone było jasnym drewnem, przez co pokój wydawał się być większy. Kominek, w którym praktycznie cały czas płonął ogień, był przywalony stertą poniszczonych i zżółkłych ksiąg napisanych w wielu językach. Kilka półek i szaf także wypełnionych książkami były, według profesora,  na swój sposób ozdobą. Naprzeciwko biurka Cromwella znajdowały się kolejne drzwi, prowadzące do jego sypialni, równie mocno zatłoczonej drukiem jak miejsce, w którym teraz stał Nate. Zmarszczył on brwi i po chwili wahania usiadł. Spojrzał na Jasira oczekująco.
   - No więc? - spytał. - Po co kazałeś mi tyle czekać?
   - Chodzi o Drake'a.
   - Tak? Co znowu zrobił?
   - Nic nie zrobił - powiedział profesor. - Tylko raczej co powiedział i co zamierza zrobić.
   - Niech zgadnę - mruknął Nathaniel. - Chce być jak najdalej ode mnie i zamierza wykopać mnie ze swojego domu, tak?
   Cromwell zamilkł przyglądając się dokładniej chłopakowi. Nate też patrzył na niego spokojnym wzrokiem swoich niebieskich oczu, jakby był zupełnie niewzruszony.  Po chwili uśmiechnął się pogardliwie.
    - Jeśli nawet mnie wyrzuci to zawsze mogę zamieszkać tutaj, na Agorze - oświadczył Blade. - Stąd nie można mnie wyrzucić. Rada o to zadba, profesorze.
    - Nie interesują mnie umowy pomiędzy tobą a Radą, chłopcze - odrzekł spokojnym głosem Jasir. - Nie dałeś mi też dokończyć. To Drake będzie chciał wyprowadzić się z domu. Ma zamiar pozostawić cały spadek po rodzicach tobie.
    - Myśli, że da sobie sam radę? - prychnął blondyn. - Nie przeżyje tygodnia.
    - Chyba zapomniałeś, że dawał sobie radę sam przez ostatnie trzy miesiące, podczas gdy ty próbowałeś uniknąć śmierci za zdradę. Poza tym jest w całkiem podobnej sytuacji, co ty w jego wieku.
    - Ja dawałem sobie radę, bo byłem przyzwyczajony do tego - warknął Nate. - On natomiast przez całe życie miał poczucie bezpieczeństwa i tego, że rodzice mu wszystko zapewnią. Tym się różnimy.
   Nate wstał i skierował się w stronę brązowych drzwi.
   - Wiem, że spotkałeś Destiny tego samego dnia, kiedy ją znaleźliśmy.
   Chłopak znieruchomiał z dłonią położoną na drzwiach. Odwrócił powoli głowę w stronę profesora.
   - Skąd pan to może wiedzieć?
   - Znasz mnie, Nathanielu. Nie jestem byle kim.
   - Co... co z nią? - spytał cicho chłopak.
   - Wszystko w porządku. - Cromwell zmarszczył brwi. - Dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?
   Nate parsknął i całkiem obrócił się w stronę profesora.
   - A skąd mogłem wiedzieć, że jeszcze tego samego dnia będzie atakowana przez kilku Entylonów? - powiedział, wzruszając ramionami. - Ma szczęście, że zdołała uciec.
   - Ona sama nie uciekła - powiedział Jasir.
   - To jak?
   - Dowiem się tego, Nathanielu. Wcześniej czy później - rzekł profesor. - A co do Drake'a... powinieneś z nim porozmawiać. Och, ktoś też powinien oprowadzić naszą Destiny po Agorze.
   - Mam się nią zająć? - Nate zamrugał.
   - Inaczej bym ci o tym nie mówił, prawda?





~~~~~~
Tak, tak... wiem. Znowu spóźniona....
Przepraszam...

Zapraszam na:  Fanpage

 
   
 

   

22 komentarze:

  1. Nic się nie stało, że się spóźniłaś <3 Świetny rozdział <33

    http://luxwell.blogspot.com/2015/02/day-without-desire.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz bardziej podoba mi się historia Mi(ni)on(k)ów, uwielbiam takie wydarzenia! ^^ Entylonia też mi się podoba, ale co się tam dalej stało? Co z dzieckiem? o z Dahlią i samą Entylonią? Domagam się odpowiedzi!!
    Jaką zdradę popełnił Nathaniel i co dokładnie uratowało Destiny? No ja nie mogę same pytania wprowadził Twój rozdział, mam nadzieję, że szykujesz już jakieś wyczerpujące odpowiedzi, chociaż na parę z nich!
    No i Nathaniel ma oprowadzić Destiny po Agorze ^^ jestem ciekawa jak to się potoczy.
    Pozdrawiam
    Sky
    PS: Jeśli jesteś zainteresowana, wczoraj pojawił się u mnie kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, aż tak dużo pytań? :D Wiesz, w sumie ja też jestem ciekawa jak Des zareaguje, gdy zobaczy Nate'a :D Zaraz się biorę do pisania! :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział wspaniały - retrospekcja cudowna "-" Nie mam słów... <3
    Nie przeszkadza mi ani to, że dodajesz rozdziały później (wcześniej nie mam jak wejść na kompa, więc jestem szczęśliwa, że jako jedna z pierwszych komentuję), ani to, że nadal (chyba) nie wiemy wszystkiego, co powinniśmy ;) Jak widzę znów pozostawiasz tajemnicę i napięcie ;)
    Generalnie każdy rozdział jest lepszy od poprzedniego i tak dalej i dalej... Ty wiesz, że cię uwielbiam, nie będę ci truć :D
    PS. Zapraszam do mnie

    acaila-fairytale.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział ^^ Retrospekcja po raz kolejny wyszła ci genialnie*-* W ogóle piszesz wspaniale ;D Zawsze ze z niecierpliwością czekam na nexta ^^ Tylko czemu musiałaś przerwać retrosa w takim momencie ;-; Czy Dahlia jednak przeżyje? Co się stało z Entylonią i jej dzieckiem? Czemu musisz mi to robić? ;-;
    Nate co raz bardziej zaczyna mnie intrygować ;) Mam nieodparte wrażenie, że to właśnie on ocalił Destiny. Mylę się? Czego dotyczyła zdrada Nataniela? Czyżby sprzymierzył się z wrogiem?
    Ehh, szkoda że trzeba czekać cały bity tydzień na następny rozdział, choć wolałabym mieć już wszystkie rozdziały wyłożone jak na tacy ;-;
    Życzę weny i do zobaczenia za tydzień ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylisz się, ale też nie masz racji - tyle w tej sprawie ode mnie (jak na razie!) :) Szczerze mówiąc ja też chciałabym mieć wszystkie rozdziały pierwszej części mieć napisane, ale niestety muszę rozwikłać jeszcze parę kwestii ;)

      Usuń
    2. Pierwszej części? To będzie druga? :D

      Usuń
    3. Liv Fox - Planuję trylogię :P

      Usuń
  6. Świetny rozdział :) Przeczytałam go już wczoraj, ale byłam na tel i nie chciało mi się pisać... Ehhh... czekam na next Ja chce sobotę.... Proszę proszę proszę... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę, że napisałaś chociaż ciut więcej o Nacie :-) tylko jakiej zdrady się dopuścił ? Dlaczego tego nie wyjasnilas ? :-(
    I jak mozesz kończyć retrospekcję w takim momencie ? Dahlia przezyje ? A co sie stanie z dzieckiem Entyloni ? Chociaż teraz przynajmniej wiemy więcej o Entylonach :-) chociaż na razie mało :-(
    I czyżby to Nate uratował Des ? Na pewno nie jest taki zły. Cos czuję, że niesłusznie został posadzony o zdradę. I nadal mnie ciekawi kto pomógł Des dostać się na Agorę.
    I Nate już mi się podoba ;-)
    I pisałam to juz pewnie wczesniej z milion razy, ale na prawdę piszesz tak, że zawsze z niecierpliwością czekam na jeszcze więcej, chociaż bardzo nie Libię fantastyki, w twoim opowiadaniu jest coś takiego co aż się prosi o przeczytanie.
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM
    Podrowionka :-*
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy zaczynają kochać Nate'a :D W sumie ja też go uwielbiam :D Dużo pytań masz i musisz niestety jeszcze trochę poczekać do ich rozwiązania ;)

      Usuń
    2. Tak, wiem niestety nie jestem osobą cierpliwą i najchętniej wiedziałabym wszystko na już :-D ale oczywiście będę czekać :-)

      Usuń
  8. Bosko! Robi się coraz ciekawiej. x) Ciekawe co Entylonia skombinowała, ale wcale mi się to nie podoba. Czy ona zabiła Dahlię? Wiadomo już, że Entylonia jest tą złą! No to kto jest tym dobrym? Aghagh. Kurdem. Coraz bardziej to wszystko poplątane.

    No i jak Des właściwie dostała się do Agory? Ktoś jej pomógł? Pewnie prędko się tego nie dowiemy.
    Ciekawy jest ten Nate. Już się chyba powtarzam, ale po prostu uwielbiam takie mroczne charakterki o spojrzeniu a la Drakula x)

    Czekam na nn!
    Weny!
    Pozdrawiam, Jess :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednym się zgodzę - Entylonia jest/była zła. Kto jest tym dobrym? Hm...

      Poplątane? Tak, niestety :D
      Nate ma spojrzenia ala Drakula? Hm... nie zastanawiałam się nad tym o.O

      Usuń
  9. Świetny rozdział <3 Retrospekcja- cudowna <3 Historia wciągająca i wszystko na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej w tym rozdziale podobały mi się wydarzenia z przeszłości. Już to mówiłam, ale te wstawki dają wspaniały klimat rozdziałom. Czułam, że Entylonia zrobi coś złego. Zbyt pragnęła władzy by tak po prostu odpuścić. Ale nie sądziłam, że dopuści się czegoś takiego!
    Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam serdecznie ! ;)

    A przy okazji zapraszam na kolejny, lekko opóźniony rozdział;D

    OdpowiedzUsuń
  11. No już jestem. Jak zwykle na maksa spóźniona i ostatnia, ale już mnie znasz i mam nadzieję, że wybaczysz ten czyn ;P
    Oki doki. Tak więc zacznę od tego, że zgadzam się w pełni z Rudę iż te retrospekcje dodają klimatyczności i nieco mroku do rozdziału. Zwłaszcze takie wstawki jak w tym rozdziale w których siostra zabija siostrę i odprawia jakieś podejrzane rytuały. Rany, ale mnie ciekawi co ona przez to chciała osiągnąć. Hm...
    W ogóle miałam się na ciebie wściec, że rozdział jest taki krótki, bo wcześniejszy był dłuuuuuugi, a ten znów krótki. Smucę się ;-;
    Jeny, Nate... "Mam się nią zająć?" To mnie szalenie rozbawiło. Od razu skojarzyło mi się z tekstem płatnych morderców w filmów. Aż strach się bać normalnie. Zwłaszcza, że Nate to... Nate xD
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
    Życzę masy wenny i pozdrawiam gorąco ;*
    Buziaki, Inna :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drakula Nate, "Nate'owaty" Nate.... wszyscy go kochają :P Czemu teraz go sobie wyobraziłam jako złego bohatera z filmu typu "Ojciec Chrzestny"?To przez Ciebie xD Dzięki za komentarz :) Nic się nie stało, że spóźniona :P Ja też musze sporo nadrobić :D

      Usuń
  12. O KURDE! Kurdekurdekurde! To jest najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałam! Jakże się cieszę, że tutaj trafiłam :3
    Kobieto, dzie ty nauczyłaś się tak świetnie pisać?!
    I jak udało ci się zdobyć TAKĄ popularność w tak krótkim czasie?!?!?!
    Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Niezwykle zainteresowała mnie ta część z Dahlią (mam nadzieję, że dobrze napisałam) :D

    OdpowiedzUsuń
  13. A już się ucieszyłam, że rozdziały będą dłuższe xD
    Ale w sumie jeśli czyta się na raz, to są idealnie książkowe, powiem Ci, moja droga, więc nie mam co narzekać, a jak i tak widzę, że wydajesz rozdziały co tydzień, to tym bardziej nie mam na co narzekać :D

    Co ta Entylonia najlepszego zrobiła... Własną siostrę zabić... Ależ bym ją pochlastała, posiekała na kawałeczki i zesłała do Tartaru, na Zeusa!
    Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz NIE!
    Czemu akurat ten PALANT ma ją oprowadzać, do jasnej anielki?! Nie może to być Elena? Już wolę ją, od tego pieprzonego ciotowatego blondasa... Umpfghr. Wywraca mi kiszki teraz na wszystkie strony, naprawdę ;x

    No ale... właśnie. Istotna kwestia to to, jakim cudem uciekła z domu. Tam wiem, że pobiegła, dzięki przybranemu ojcu, który postawił się Amy.... Ale słuszna uwaga, że przecież coś zabiło tamte wilki. Psy. WHATEVER XD
    I jakoś się dostała do Agory!

    Trzeba czytać dalej, oj trzeba ;x

    OdpowiedzUsuń
  14. Super, że wprowadzasz takie opowiastki z przeszłości. Czytelnik może się wczuć w to, co działo się kiedyś. :D Strasznie mnie wciągnęłaś!
    Aaaa, no to Nate będzie się zajmował naszą Des. Myślę, że będzie ciekawie. :D

    OdpowiedzUsuń

Hej! Dziękuję za każdy komentarz i opinię :)
Jeśli jednak jesteś tu po to, by zareklamować swojego bloga to zapraszam do zakładki SPAM