piątek, 16 stycznia 2015

1.9. Zapamiętam

- Agorze? - powtórzyła Des.
 Siedziała na łóżku, przykryta warstwą kilku koców, kompletnie nie rozumiejąc. Czuła jak każdy nerw w jej ciele niemile pulsował, a głowa przy każdym ruchu zdawała się  wybuchnąć. Spojrzała na kubek z żółto-brązową cieczą. Jak ona się tutaj znalazła? Jedyną rzeczą, jaką pamiętała było to dziwnie jej znajome spojrzenie zwierzęcia. Jego niebieskie oczy coś jej przypominały. Tylko co? Na dodatek ten dziwny sen. Des poczuła ukłucie w żołądku. Ta kobieta... Ona była w poprzednich jej snach. Zwłaszcza w tym jednym, powtarzającym się co noc przed przybyciem do Smallevil, do jej nowej rodziny. Do Gray'ów.
  Wzrok Destiny szybko skierował się na Elenę, która znudzona całą sytuacją siedziała na krześle obok i patrzyła prosto przed siebie, nieobecnym wzrokiem.
 - Co z Amy i Jamesem? - spytała szybko Des.
 Elena spojrzała na nią, otwierając usta jakby chciała coś powiedzieć. Zamknęła je jednak i westchnęła. Wstała i usiadła na skraju łóżka. Jej wzrok przepełnił się smutkiem, a Des już była pewna, co chce powiedzieć.
  - Nie, oni nie mogli....
  - Destiny, tak nam przykro - przerwała jej Elena, biorąc ją za rękę, w pocieszającym geście.
  - Wam? - Des wyrwała rękę. - Oni nie mogli... nie mogli umrzeć. .
  Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko. Czuła, jakby wszystkie emocje z niej wyparowały, zastępując je gniewem, ale i zarazem bezsilnością.
 To nie mogło się zdarzyć. Nie teraz, nie im.
  Po chwili poczuła, jak ktoś delikatnie zabiera jej kubek z rąk. Otwarła oczy i spojrzała załzawionym wzrokiem na Elenę, która starała się nie patrzeć na Des.
  - Wybacz, że ja ci to musiałam powiedzieć - powiedziała Elena.
  - To nie jest sprawiedliwe.
  Des poczuła się pusta w środku tak bardzo, że nawet ból, który wcześniej mocno dawał się jej we znaki, stał się niczym. Znowu jej coś odebrano. Znowu została sama.
  Znowu jest niczym.
  - Może powinnaś się przespać, aż nie przyjdzie profesor Jasir lub ktokolwiek, kto będzie mógł z tobą porozmawiać - powiedziała nieśmiało Elena, która stała obrócona tyłem do Des, udając, że coś układa. Nadal nie chciała spojrzeć na dziewczynę.
Nagle coś pękło w Des. Tama obojętności została rozbita i w jednej chwili ciało Destiny zalał gniew. Zrzuciła z siebie koce, a kiedy stanęła na zimnej drewnianej podłodze, jej ciało przeszył niesamowity ból. Dopiero teraz zauważyła, że cała jej prawa noga jest owinięta białym bandażem. Zakręciło się jej w głowie i  ledwie zauważyła sylwetkę Eleny, która szybko znalazła się przy niej, chroniąc ją przed upadkiem. Rudowłosa przeklnęła cicho i, najdelikatniej jak mogła, położyła Destiny z powrotem na łóżku.
 - Zwariowałaś? - syknęła. - Masz poszarpaną łydkę. Co ty sobie myślałaś?




Drake odkaszlnął, poprawiając się w fotelu. Spojrzał na mężczyznę stojącego tuż przed oknem, który po chwili odwrócił się i podszedł do swojego biurka.  Był to starszy człowiek z równo przystrzyżonymi siwymi włosami oraz pooraną zmarszczkami i bliznami twarzą. Jego jasnobrązowe oczy jarzyły się optymizmem, a usta ułożyły się przyjaznym uśmiechu. Poprawił swoją tweedową marynarkę i, siadając na fotelu, spojrzał na Drake'a znacząco.
- No więc? Co cię do mnie sprowadza?  - ponaglił go.
 - Chodzi o Nathaniela, profesorze Cromwell.
- Czyli to samo, co kilka dni temu?  - Roześmiał się profesor. - Myślałem, że się w końcu zgodziłeś na to, by  znowu zamieszkał w twojej posiadłości.
- Owszem, ale nie zgodziłem się na to, abym ja zamieszkał z nim. Wolę tutaj.
Uśmiech profesora znikł z twarzy.
- Chcesz zamieszkać na Agorze?
- Czemu nie? - Drake wzruszył ramionami.
- Masz swój dom, Drake.
 - To nie jest mój dom - zaoponował chłopak. - Nie roszczę sobie do niego żadnych praw, profesorze. Równie dobrze mogę  go wam przekazać.
 Drake spojrzał na profesora, który zamilkł, przypatrując się dokładnie chłopakowi. Nie chciał mieszkać z Nate'em. Wolał mieszkać tutaj lub podróżować po kraju, tak jak to robił w wakacje. Przebywanie w domu rodziców sprawiało, że wspomnienia sprzed pół roku wracały.
 A to była ostatnia rzecz, jakiej pragnął.
  Po chwili Cromwell westchnął głośno i powiedział:
  - Dobrze, jak chcesz. Możesz tutaj zamieszkać. Wiesz jednak, że nie rozwiąże to twojej sprawy z panem Blade?
  - Wiem. Nie rozumiem tylko, dlaczego z powrotem dano mi go jako opiekuna. Nie chciałem go, a poza tym wydawało mi się, że po tym, co zrobił, odebrano mu wszelkie  prawa i obowiązki Zaprzysiężonego. Nie powinien nawet przebywać teraz na Agorze.
 - Gdyby nie wysoka pozycja jego rodziny, nie zdołałby wywinąć się z tego tak łatwo - powiedział profesor. - Zdrada jest okrutnie traktowana.  Na twoich rodziców od razu wydano wyrok śmierci. Przykro  mi, że to słyszysz, ale taka jest prawda.
  - Oni mnie nie obchodzą - rzekł Drake. - Czyli Nathaniela nie skazano, bo przyznał się do zdrady i... nawrócił?
  Spojrzał na okno obok profesora Jasira, a jego umysł zalała fala wspomnień. Najbardziej pamiętał dzień zniknięcia rodziców. To wspomnienie odbiło się w jego pamięci tak bardzo, że zamazało inne - te, które były dobre i które dawały nadzieję, by zapamiętać rodziców jako kochających, ciepłych i ważnych dla swojego społeczeństwa.  
  - Tak mi się wydaje - powiedział profesor, marszcząc swoje krzaczaste brwi. - Bo co innego mogłoby go ochronić?
  - Nie wierzę w jego nawrócenie - prychnął Drake. - Coś knuje i trzeba na niego uważać.
  - Wiem, Drake - odrzekł profesor. - Trzeba to sprawdzić.
   Drake wstał  i kiwnął głową na pożegnanie. Skierował się w stronę drzwi i już miał wyjść, gdy dobiegł go głos profesora:
   - Wiesz coś może na temat tej Destiny? Jak się czuje?
   - Z tego co wiem, to cały czas zajmuje się nią Elena - mruknął Drake.  - Na pewno da nam znać, jak się obudzi.
   - Zastanawia mnie to, jak się tutaj znalazła - powiedział profesor.  - Wątpię, żeby dotarła tutaj o własnych siłach z tak zranioną nogą i w taką pogodę. Na dodatek spalono dom Gray'ów z ich ciałami w środku. To, że udało ci się ją znaleźć...
   - Entyloni - domyślił się Drake.
   - Najwyraźniej - skwitował profesor. - Możliwe, że ją zaatakowali.
   - Więc jak się wydostała?
   Nagle drzwi otworzyły się na oścież, uderzając Drake'a  w ramię. Do pokoju wparowała Elena, która szybko zerknęła na Drake, a potem na profesora.
   - Obudziła się - powiedziała.






10 komentarzy:

  1. W ogóle jak juz pewnie wspominałam wczesniej KOCHAN tego bloga.
    I na serio przeraża mnie to jak to robisz.
    Jak tak piszesz skąd czerpiesz pomysły.
    Istna magia :-)
    Biedna Des...straciła tych których kochała.
    I bardzo mnie zastanawia jak znalazła sie na Agorze :-)
    Czekam na next.
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, cześć. Przepraszam, że się streszczę, ale muszę lecieć do książek. Tak więc. Rozdział fantastyczny, choć krótki. Wciąż pozostaje wiele niewiadomych, choć już zdążyłam zaklasyfikować, że Drake i Elena (a także najprawdopodobniej Des) należą do Zaprzysiężonych (kimkolwiek oni są??) a tamta mega zła laska to Entylonka (tak to się odmienia?? -.-).
    Czekam na więcej.
    Życzę dużo, dużo wenny ^^
    Buziaki, Inna :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tylko jak Des się znalazła na Agorze... Kim są ci Etyloni? Czy Des i przyjaciele są Tymi Zaprzysiężonymi? Twój rozdział pozostawia wiele tajemnic :) Jak zawsze cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, że tak późno, rozdział przeczytałam od razu jak się pojawił, ale niestety nie miałam jak dodać komentarza...:(
    Tak więc biedna Des, strasznie mi jej żal, straciła zastępczych rodziców, którzy się nią zaopiekowali...
    I wgl ała! Rozszarpana łydka, kiepsko.
    Agora? Ciekawa nazwa. ^^ Chcę się dowiedzieć więcej na temat tego miejsca, tak samo jak o jego mieszkańców i o co chodzi z tym Nathanielem????(Chyba nie muszę wspominać, że lubię to imię. ^^)
    Dwoma słowami CHCĘ WIĘCEJ!!
    PS: Dziękuję za komentarz u mnie na blogu! :*
    Pozdrawiam,
    Sky

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę świetna historia :D zazdroszczę tak dobrego pomysłu :D jest tylko jedna rzecz, ktora troche mi przeszkadza... Czy zamiast "otwarła" nie powinno być otworzyła??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że popełniłam błąd.. ;) Zdarza się :)

      Usuń
  6. wietne i Agor oryginalna nazwa. Super ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko... Ja wiedziałam, że oni zginą... Postawiłam się na miejscu biednej Destiny i aż sama prawie się popłakałam. Nie byłam związana z nimi, jak ona, lecz przeżywałam to podobnie. Ciekawe, czy uda jej się pozbierać po tej stracie... Ponownie jest sierotą, bez rodziny zastępczej chociażby...
    I ciekawi mnie, jak szybko zaaklimatyzuje się wśród innych na Agorze. Jest tam mój Drake <3 I Elena, która niestety mi do gustu nie bardzo przypadła. Dziwny ma charakter. Przynajmniej... Miała na początku. Teraz wydaje się być aż za bardzo w porządku wobec Des.
    Ciekawe spekulacje między Drakiem, a profesorem Jasirem. To zrozumiałe, że nie chce mieszkać razem z tym dziwnym typkiem, Nathanielem. Ja bym osobiście w sumie wywaliła go z tego domu, mimo że jest właścicielem. Hehe.. xD

    Ps. troszkę pogubiły Ci się chyba Akapity. Nie twierdzę, że ich nie ma, ale w poprzednich rozdziałach zauważyłam, że były one większe, takie książkowe i lepiej zdecydowanie się tak czytało :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Och nie, a więc państwo Gray nie żyją? :( Żałuję, zwłaszcza Jamesa! Był taki kochany. :(
    Aaaa, Drake! Dobrze, że może zamieszkać na/w Agorze, skoro w domu nie czuje się dobrze.
    A Elena? Ona w coś pogrywa. Najpierw chciała tak bardzo odkryć kim jest Des, a teraz taka milutka? No nie wiem, coś mi tu nie gra!

    OdpowiedzUsuń

Hej! Dziękuję za każdy komentarz i opinię :)
Jeśli jednak jesteś tu po to, by zareklamować swojego bloga to zapraszam do zakładki SPAM