piątek, 19 grudnia 2014

1.5. Szara

     Elena zamrugała zdziwiona i cofnęła się, opierając plecami o krzesło. Destiny patrzyła na nią uważnie, marszcząc przy tym brwi. Jej oczy... Elenie zabrakło tchu.  Nikt nie mógł mieć takich. Były ogromne i nienaturalnie szare, metaliczne. Przypominały błyskawice. Elena szybko przeszukała w pamięci osoby, które mogłyby mieć tak wspaniałe, a zarazem groźne spojrzenie. U nikogo takich nie spotkała, chyba, że....
   - Nie rozumiem - odpowiedziała Elena, siląc się na jak najspokojniejszy ton.
   - Doskonale rozumiesz - odparowała Destiny. - Podchodzisz do mnie i zagadujesz. Masz jakieś aluzje. Śledzisz mnie wzrokiem na każdej przerwie. A na dodatek zapisujesz się na prawie te same lekcje co ja.
    - Wiem, że to może dziwnie wyglądać, ale...
    - Dziwnie? - W oczach Des błysnął gniew. - Nawiedzona jesteś, czy co?
    - Próbuję nawiązać kontakt z nową uczennicą.
    -Akurat ty?
    Destiny spiorunowała ją wzrokiem. Miała już coś dodać, gdy nagle zadzwonił dzwonek, a znudzeni uczniowie z radością zaczęli wychodzić z ławek i kierować w stronę drzwi. Des zerknęła na nauczycielkę, która niewzruszona końcem lekcji nadal czytała.
    - Odczep się ode mnie - warknęła cicho Des do Eleny, zakładając torbę na ramię. - Nie potrzebuję żadnego komitetu powitalnego.



       - Komitet powitalny? - Drake zmarszczył brwi. - Serio?
       - Tak, wiem - mruknęła Elena, siadając na wysłużonej kanapie. - Czy ty tu kiedykolwiek posprzątałeś?
      Rozejrzała się po salonie, którego tak naprawdę ciężko było nim nazwać. Pełno było kurzu; stary, wzorzysty dywan, mający lata świetności już dawno za sobą był wykrzywiony i nierówno ułożony na poniszczonej, drewnianej podłodze. Obrazy, niegdyś piękne, dziś zdrapane i porozrywane w niektórych miejscach, zwisały na jednym haczyku lub po prostu leżały u stóp czerwonych ścian, z których  złaził tynk. Niewielki kominek, zapewne świetnie i elegancko wyglądający jakieś sto lat temu, był niemal w całkowitej rozsypce. W kątach ścian pająki uwiły ogromne pajęczyny, a rośliny w ogrodzie, przez brak regularnego podcinania prawie zasłoniły okno, które przepuszczało zaledwie namiastkę światła. Na eleganckich meblach, urządzonych w stylu wiktoriańskim walały się gazety, ogromne księgi, a nawet puste pudełka po pizzy.
    Drake prychnął.
    - Nie zamierzam tu długo przebywać.
    -To twoja rodzinna posiadłość.
    -Pełne prawo ma do niej Nate. Przejął rezydencję odkąd rodzice zginęli - odparł Drake i oparł się o framugę zdewastowanych drzwi.
    -Oni nie zginęli. Wiesz o tym dobrze, Drake.
    -Jak dla mnie już ich nie ma.
   Elena poruszyła się nieswojo. Nie lubiła o tym rozmawiać. Drake zawsze stawał się bardziej ponury niż zwykle. To prawda, jego rodzice nie zginęli, choć chłopak wolałby, żeby tak się stało. Zdradzili. Sprzymierzyli się z Entylonami, tylko po to, by uratować własną skórę. Woleli upaść i zostawić go, niż umrzeć z godnością. Tak właśnie uważał Drake. Czy ich nienawidził? Tego Elena nie wiedziała.
    Spojrzała na niego. Stał, spokojnie patrząc przed siebie chłodnymi brązowymi oczami, jak zwykle, gdy poruszali ten temat. Ale nie tylko z tego powodu Elena nadal na niego patrzyła. Czarne włosy, śniada cera i ciemne, orzechowe oczy. Wyraźnie zarysowane kości policzkowe, gęste rzęsy, długie, smukłe mięśnie rąk i szerokie, ale napięte barki. Był przystojny. Jak w kimś takim mogłoby się mieścić tyle cierpienia, ale i zarazem żalu?
  - Gapisz się - Drake przeszył ją wzrokiem, rozciągając swoje usta w leniwym uśmiechu.
   Elena odwróciła wzrok w stronę okna i zaczęła gapić się na ledwie widoczne krople, które spadały na parapet. Czyżby padało?
   - Powiedział ci po co wrócił? - spytała po chwili, jednak widząc minę chłopaka dodała: - Nate. Wiesz po co znowu tu jest?
   - Podobno Rada kazała mu się mną zająć.
   -Nie uwierzyłeś mu, prawda?
   -Oczywiście, że nie - prychnął. - Z daleka czuć, że coś kombinuje.
   - Byłeś w jego sprawie u Jasira lub na Agorze?
   - Jasir nie może kwestionować ustaleń Rady, a właściciele Agory mają to gdzieś. Niepokoi ich fakt, że Entyloni się uspokoili. Nie ma o nich wiadomości od kilku miesięcy.
   - Coś szykują. A jeśli to się wiąże z tą nową? Z Des?Musimy to jeszcze raz sprawdzić.
   Chłopak się roześmiał.
   -Twój talent  do odkrywania tajemnic jest tak wielki, jak zdolność wiewiórek do grania na playstation. Z tym kolorem - powiedział, wskazując na jej  włosy - mogłabyś udawać ich siostrę.
  - Jeśli to jeden z tych dni, kiedy jesteś tak przybity, że masz ochotę mnie poobrażać  to proszę bardzo, ale ja nie mam zamiaru tego słuchać - warknęła i  ruszyła w stronę korytarza.
   - A jeśli ta cała Destiny wcale nie jest taka jak myślimy?
   Elena zatrzymała się przy drzwiach i spojrzała w jego stronę. Chłopak stał do niej bokiem  i gapił się na jeden z poniszczonych obrazów, który leżał na podłodze zaraz obok rozwalonego kominka.  Przedstawiał on kobietę. Włosy, sięgające jej do ramion sprawiały, jakby otaczała ją czarna aureola, oczy iskrzyły jej się zielenią,  nadając jej nieśmiałemu uśmiechowi więcej uroku, a drobne dłonie ułożone miała na kolanach. Całość obrazu niszczyła jednak wielka dziura w prawym górnym rogu oraz czerwone plamy rozpryśnięte na całym dziele.
   Obraz przedstawiał matkę Drake'a, Anabelle.
  - Te oczy... - Drake zamilkł. Popatrzył na Elenę i westchnął. - Może to my jesteśmy ostatnio przewrażliwieni.
   - Nie - rudowłosa pokręciła głową.- Jestem niemal pewna, że coś z nią jest nie tak.Czułam jej gniew, ale i przerażenie. U nikogo czegoś takiego zazwyczaj nie czuję, każdy ma podobną skalę, której nigdy nie przekroczył. A ona?  Jej oczy były nienaturalnie szare.Owszem, nie były czarne jak kilka dni temu, ale u nikogo tak magicznych nie widziałam - powiedziała i odetchnęła urywanym oddechem. - Chyba, że jak u nas.


   Są takie dni, nawet w Kalifornii, kiedy piękne słońce potrafi  w ciągu niecałej godziny być zasłonięte przez deszczowe chmury. Des, która przez całe pół godziny musiała czekać na Jamesa przed szkołą była wściekła. Gdzie on mógł się podziać? Zwłaszcza podczas tych nielicznych dni w roku, kiedy deszcz zagościł w Smallevil powinien ją odebrać. Nie uśmiechał się jej długi, wieczorny powrót do domu drogą przez las. Zwłaszcza, gdy wiatr wiał tak mocno, że deszcz padał niemal poziomo, a błyskawice zaczęły przecinać niebo. Za chwilę miało się rozpętać prawdziwe piekło.
- Jeden, dwa, trzy... - liczyła Destiny, tak jak ją uczyła Victoria wiele lat temu.
Uderzył piorun, co oznaczało, że burza się zbliżała. Była jakieś pięć kilometrów od niej.
  Des przyśpieszyła kroku. Doskonale wiedziała, że nie wolno jej iść podczas takiej pogody, ale nic sensowniejszego nie przychodziło jej do głowy. Niegdyś malowniczy las zmienił w mroczne i niezbyt miłe ściany zarośli, w których nie wiadomo co mogło czyhać. Ulewa była taka, jakie zdarzały się tylko podczas huraganu albo gdy wiał północno-wschodni. Czuła, że zaczynają jej przemakać trampki, a cienki kaptur bluzy, którym próbowała się ochronić niewiele daje. Westchnęła raz jeszcze.
  Zatrzymała się, kiedy usłyszała ciche warczenie, ledwie słyszalne z kotary deszczu i mgły.
  Samochód. Tak, to musiał być samochód!
  Odwróciła się, z nadzieją, że dwa migoczące światła należą do kabrioletu James'a, ale niestety z mgły i niemiłosiernie padającego deszczu wyłoniła się terenówka, całkiem  inna  niż samochód pana Gray'a. Des westchnęła po raz kolejny i ruszyła dalej, nasłuchując, aż samochód przejedzie. Po chwili znów się obróciła. Czarna Toyota stała na środku drogi, kilka metrów od Des, a jej silnik cicho pracował, prawie zagłuszony przez deszcz i wiatr.
    Zdjęła kaptur, a deszcz spływał po jej twarzy. On natomiast stał w deszczu obok samochodu i otwartymi drzwiami. Patrzył jej w oczy, przekrzywiając głowę lekko w bok. Zamrugała i cofnęła się kilka metrów dalej, mając ochotę uciec. Odgarnęła z twarzy mokre kosmyki i znów spojrzała na nieznajomego, który wydawał się być kompletnie zdziwiony.
   - Coś.. coś nie tak?
   - Tak... twoje oczy... to znaczy... - zaczął, gdy nagle jego niezwykle niebieskie oczy rozbłysły, jakby sobie coś uświadomił.
Uśmiechnął się szeroko.
  - Esthar - powiedział.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Tytuł rozdziału nawiązuje do piosenki "Lost", którą serdecznie polecam (znajduje się w soundtracku).
  Tytuł oznacza: "Bo mnie przejrzałaś/eś".
  Jak myślicie - o co chodzi w zakończeniu?

Zapraszam  do czytania i komentowania.

PS. Rozdział 6 miał pojawić się za dwa tygodnie, jednak, ze względu na to, iż nie było notki tydzień temu postanowiłam, że nie będę robić przerwy ;)

34 komentarze:

  1. Uwielbiam Elenę i Drake'a. Nieważne, co robią i tak uwielbiam ich razem. A co do zakończenia... Nie mam pojęcia. Może to imię osoby, która też miała takie oczy? A może to jakiś gatunek? Nie wiem, na pewno nas zaskoczysz. Ach, chciałabym już wiedzieć kim takim jest Destiny!
    Pozdrawiam,
    Sparks ;*

    Ps. Nie wiem, czy obchodzisz, ale wesołych świąt! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że bardzo lubisz pisać :)
    W wolnej chcwili napewno przeczytam opowiadanie i wtedy wyrażę swoją opinie :)
    Rób talej to co kochasz, powodzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy blog, czytałam z ciekawością jaki bedzie koniec... będę zagladać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział bardzo ciekawy, akcja się rozwija c: Z niecierpliwością czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że czytam inne rodzaju blogi twój blog jest swietny bardzo ciekawie piszesz! *-*

    http://nevergiveupp12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O mój Boże... DRAKE <3 Takiego sobie wyobrażałam! On i Elena są świetni!

    O co chodzi z tą całą "Esthar"?
    / Dum

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję :) Bardzo fajnie się wszystko czyta, będę zaglądać częsciej :)
    Muzyczka też bardzo przyjemna :) wszystko na plus :)
    jesli chcesz zapraszam do mnie
    www.agnes-malinowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekałam :) zainteresowałaś mnie tą historią :) To wszytko jest takie tajemnicze, nie mam pojęcia o co chodzi z zakończeniem, ale podoba mi się ;) dodałam też u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle świetne! Esthar. Mam wrażenie, że to może być imię jej matki, bądź jej samej. Wiesz, córka wyglądająca jak matka. :D
    Piszesz naprawdę ciekawie. Trochę się wzburzyłam, że musiałam czekać tydzień dłużej. Nie. Co ja gadam. Za tak dobry rozdział mogę to wybaczyć. :D
    Hm.. No to zapraszam do mnie. :D
    http://story-one-of-them-darkangel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na kolejną część! Wciąga jak nie wiem! :D

    http://allexandrablog1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny fragment :)
    Oby tak dalej :)

    pozdrawiam
    http://edzia-photoamator.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytając blogi z bohaterką o imieniu Elena od razu na myśl nasuwa mi się Nina Dobrev. Tutaj jest podobnie. Szukałam zakładki bohaterowie, żeby zobaczyć, kto się za tym imieniem kryje, jednak albo jestem ślepa, albo takiej zakładki tu nie ma :P
    Wpis ciekawy. Muzyka i szblon nadają blogu klimat :D
    Pozdrawiam, http://w-popiolach-igrzysk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy przeczytać poprzednie wpisy dokładniej, by dowiedzieć się jaka jest moja Elena ;) Tu jest i będzie zupełnie inna. Specjalnie nie dodawałam zakładki bohaterowie, bo moim zdaniem to bezsensowne i wręcz obraża wyobraźnię czytelnika. Proszę, nie porównujcie bohaterów do innych postaci - wybrałam to imię, ponieważ mi się podobało. Elena nie jest rzadkim imieniem, które jest tylko w jakimś popularnym serialu.

      Usuń
  13. Czytam od początku :)
    Świetnie piszesz
    julkablo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Piszesz bardzo ciekawie,mimo,że nie znam poprzednich części to czuję klimat opowieści czytając ostatnie dwie notki.
    Pisz dalej,bo robisz to dobrze. ;)
    Wzbudzasz ciekawość.
    http://gothic-fantasy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Piszesz mrocznie i zagadkowo. Czekam na kolejne rozdziały :)
    http://mojmagicznyswiat2411.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajnie i ciekawie piszesz, podoba mi się :)
    Masz genialny design bloga! Idealnie pasuje do tematyki opowiadania.

    Pozdrawiam, http://mojswiat9893.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowne! ^.^

    Czekam na kolejny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow dużo tego jest :D Ale zaraz przeczytam i wstawię komentarz na temat opowiadania.
    patrycjaandnala.blogspot.com
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  19. Czekam na kolejne posty , ten całkiem fajny!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładny blog. Jest tutaj nowa, ale postaram się przeczytać wszystko. Powodzenia w dalszym pisaniu!

    Zapraszam ----> http://it-s-too-h-a-r-d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Według mnie Des trochę za ostro potraktowała Elenę. Po co od razu zrażać do siebie ludzi? Może wcale nie ma takich złych intencji? Jasne chce dowiedzieć się co jest z nią nie tak, ale nie jest przecież lordem Voldemortem (dziwne moje porównanie zwłaszcza wiedząc, że nie lubię Harrego Pottera ale co tam :D).
    Czytając opis domu Drake'a pomyślałam sobie: rany, więc taka czeka mnie przyszłość. Jestem potwornym leniem za czym idzie oczywiście niesprzątanie w pokoju. Wgląda w nim jakby dzidzia gigant połknęła wszystkie rzeczy a potem zaczęła nimi wymiotować (tak to całkiem trafne porównanie) c:
    Pojawiło się tyle dziwnych, tajemniczych nazw, że chyba cię uduszę jeśli nie wyjaśnisz tego w następnym rozdziale.
    Dlaczego matka Drake skojarzyła mi się z kompletną suką? Hm... Sadzę, że jest to uwarunkowane moją kochaną koleżanką/wrogiem - Annabella. Wyobraź sobie skrzyżowanie diabła i Voldemorta (drugie dziwne porównanie w jednym komentarzu-,-) a potem pomóż przez dziesięć i dostaniesz połowiczne wrażenie tego jak strasznym potworem jest ta dziewczyna. A zachowuje jak te puste lalki z amerykańskich seriali. Dobrze, że nie nosi się jeszcze na różowo -,-
    Esthar? Mam dwie teorie. Albo to jej prawdziwe imię zanim została oddana. Albo jest reinkarnacją jakieś laski, którą znał ten koleś. No i kim on był? To był ktoś kogo poznaliśmy? Nate? Nie pamiętam jakie miał oczyska... ;-;
    No nic.
    To życzę weny i będę czekać na następny.
    Buziaki, Inna :3
    PS Jeszcze życzę wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzidzia gigant? :D Uśmiałam się xD
      Des, jak to ona... przewrażliwiona na swoim punkcie.
      Anabelle... tak, to chyba niezła suka. Współczuję koleżanki/wroga ;__;
      Nate? Czy to Nate?
      Nieźle kombinujesz :D

      Usuń
  22. Super :-) czekam na next :-)
    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. przeczytałam początek i wciągnął mnie, więc zostawiam sobie czytanie na wieczór!

    http://karolinajaroszynska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Moim zdaniem Des zachowała się bardzo nie kulturalnie. Nawet jeśli zachowanie Eleny jej się nie podobało to nie powinna w tak ostry sposób ją o tym informować. Troszkę u mnie zaminusowała. Ale podobał mi się opis oczu na początku i końcu rozdziału. Ciekawa jestem jaki związek z całością będzie miała ta końcówka;)

    Pozdrawiam! I życzę Wesołych Świąt;) A w wolnej chwili zapraszam na nowy rozdział do mnie;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawy post :)
    + Na blogu w którym chcesz wziąć udział... Zgłoszenie napisz w komentarzu od postu o konku.. Przeczytaj dokładnie ten post ;)
    xxindestructiblexx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Hejka :-D
    Nominowałam Cię do LBA
    http://itsmylife-dontyouforget.blogspot.com/p/libster-blog-award.html
    Zapraszam
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj.
    Uwielbiam Twojego bloga. Piszesz naprawdę świetnie. Rozdział rewelacyjny, zresztą jak każdy inny. Dodatkowo wisienką na torcie jest ta muzyczka... Bardzo klimatycznie!
    Pozdrawiam ; Zostałaś nominowana do LBA. Więcej informacji u mnie. wmrokudostrzegamblask.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Już czeka nowy rozdział. :)
    http://story-one-of-them-darkangel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Może to dziwne, ale.... POJECHAŁA PO CAŁOŚCI! Nie spodziewałam się takiej gadki akurat po Des, a tu taka niespodzianka! Spiorunowała Elenę jak mało kto! Spodobało mi się to, nie powiem :D Dobrze, że tak to rozegrała. Ma łeb na karku i widzi, że coś się święci. Gorzej by było, jakby rzeczywiście robiła z siebie szarą myszkę, naprawdę antyspołeczną, która nie gada z ludźmi i dałaby się omamić Elenie.
    No i dowiadujemy się więcej o Drake'u! Bardzo dobrze, bo chłop mnie bardzo zaintrygował. Tajemniczy, trochę nachalny i zaborczy, ale lubię go! Szkoda, że tak pogrywał wcześniej z Eleną... No i stracił rodzinę, jest sam... Współczuję mu bardzo, ale jestem ciekawa, dlaczego odeszli od niego? Mam nadzieję, że później wszystko będzie wyjaśnione! :D
    Esthar? Co to jest? Kto to jest? Czym ona jest?! ;x Jasna cholera, no nie dowiem się, jak nie będę czytała dalej XD

    OdpowiedzUsuń
  30. Esthar? A Destiny? rany, tyle tajemnic!
    Fajnie, że coś nowego o Drake'u. Biedny, zdrada rodziców na pewno go mocno poruszyła...
    Gadka Eleny i Des na początku rozdziału była fenomelnalna. Dobrze, Des! Pokaż pazur. :D

    OdpowiedzUsuń

Hej! Dziękuję za każdy komentarz i opinię :)
Jeśli jednak jesteś tu po to, by zareklamować swojego bloga to zapraszam do zakładki SPAM